ŁĄCZENIE SZYNSZYLI -przykłady oraz zdjęcia!

Moderatorzy: Redaktor, Moderator, Zarządcy

Awatar użytkownika
TrisK
Władca Klatki
Posty: 103
Rejestracja: 29 paź 2015, 13:06
Płeć: Nieokreślona

17 gru 2015, 15:15

Dziewczyny, u mnie TYLKO metoda transporterkowa zadziałała. Dwie sesje po 3 godziny i finito. A wcześniej Czarliego z Brawusiem nie mogłam połączyć przez, uwaga, 6 miesięcy...
I nie było źle, tylko wyperfumowałam chłopaków (perfumy bardzo delikatne, ziołowe) i miałam na oku. Trochę powarczały a potem siedziały jak cielątka. A wybiegowa metoda kosztowała mnie siwe włosy i łyse placki na pleckach i odgryziony paluszek Czarka. A były w tym samym wieku.

Za to na pocieszenie Brawuś i nowy towarzysz Czarcik polubiły się w zasadzie po pierwszym wybiegu. Także nie ma tu żadnych pewników. I każdy ma inne doświadczenia.
Za to jak będziesz łączyła Zuzię, to pamiętaj masz tu mnóstwo doświadczonych hodowców, którzy na pewno pomogą i podpowiedzą.

I faktycznie, trzeba mieć dużo rozsądku, jak tylko warczą, poganiają się i futro nie leci jest OK.
Za to agresja szynszyli taka fest, jest naprawdę drastyczna. Futro lata, i zęby są w działaniu. Ale Tobie życzę takiego łączenia jak Czarcik z Brawusiem. Trochę warczenia ale potem obwąchiwanie się ciekawość i sztama. Czasem Czarcik pogoni Brawusia obecnie, ale tylko raz. I potem iskania i przepraszania.
Brawuś jest 6 lat starszy od Czarcika.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Lejdi i Lajla
Początkujący niewolnik
Posty: 17
Rejestracja: 04 lis 2015, 10:27
Lokalizacja: Gdańsk
Płeć: Kobieta
Kontakt:

15 lut 2016, 11:20

swietnie napisane <3
Obrazek
Obrazek

WrzosOwa
Oficjalna Służba
Posty: 41
Rejestracja: 25 sie 2016, 14:02
Lokalizacja: Mazowieckie
Płeć: Kobieta

28 wrz 2016, 14:56

Będę chyba potrzebować ogromnego wsparcia ze strony grupy przy łączeniu moich 2 facetów :-s Nigdy nie miałam z tym doczynienia :P Mój Kokos ma prawie 4 miesiące, a teraz przyjeżdza do mnie Szyszek (vel Mango) który ma 2 lata :/ I tutaj załącze pytanie. Czy mam najpierw dać Mangusiowi czas po przyjeździe ? Ile ten czas ma trwać ? Nigdy nie łączyłam szyszek :P Ale mój Kokosek jest taki smutny, więc z rodzinką postanowiliśmy dokupić mu kolegę. I właśnie tak w niedziele Szyszek będzie już u nas ;)
Kokosik <3 <3 <3 :balwan: :mikolaj2: :renifer3: :renifer2:

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2262
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

29 wrz 2016, 8:06

ja przeżyłam łączenie i był to dla mnie ogromny stres, więc doskonale rozumiem Twoje obawy. Ja dałabym nowemu domownikowi trochę czasu na oswojenie się z nowym domem, zapachami i terenem, bo on również będzie zestresowany zmianami. Najpierw wypuściłabym na wybieg, na którym będziesz je łączyć samego żeby poznał teren, który jest już doskonale znany Kokosowi. Kokos jest mały, więc szansa, że starszego kolegę potraktuje jak rodzica i się podporządkuje, chociaż u mnie właśnie mały szalał i dawał popalić. W okresie dojrzewania i tak może dojść do buntu u ustalania dominacji od nowa. Jak Manguś oswoi się z nowym domem puściłabym je na dość ograniczonej przestrzeni, by zmusić je do konfrontacji i by się nie zaganiały za bardzo. Na wybieg dałabym piasek i nie zmieniała go przez następne dni, maja śmierdzieć za przeproszeniem :D tak samo :-) Sś kuleczki, które łączą się bez większych zatargów i tego Tobie życzę, czasami wymaga to czasu. Zamiana klatkami też jest wskazana, tylko nie stawiaj ich tak by się widziały przez kraty zbyt blisko, ponieważ to tylko wzmaga agresję. Docelowo klatka, która ma być ich wspólną zanim wejdą do niej razem po raz pierwszy powinna zostać gruntownie posprzątana, domki czyściutkie i dobrze jest dla dezorientacji lokatora obecnego zmienić układ w niej. To tak w ogromnym skrócie :-) na bieżąco na pewno postaramy się pomóc. Powodzenia. Koniecznie załóż chłopakom wątek w dziale moja szynszyla i zdawaj relacje :-)
Tutaj masz opis mojego łączenia, który był dość dramatyczny z powodu charakternego Tofika :-) viewtopic.php?f=22&t=10
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
Eldanar
Władca Klatki
Sponsor
Sponsor
Posty: 115
Rejestracja: 03 sie 2016, 13:10
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: Kobieta

29 wrz 2016, 8:56

Hej ho! To może i ja coś napiszę, bo od 11września tego roku mam drugiego kulka i łączenie to u mnie bardzo świeża i UDANA sprawa:).
Mój Szyszek (tak, też Szyszek :D) zjawił się u mnie w październiku 2015 i do teraz był sam, ponieważ nie mieliśmy warunków sprawić mu kolegę. Warunków nie mamy dalej, a kolega się pojawił :D Zaadoptowaliśmy młodego 3miesięcznego malucha. Nazwaliśmy go Klusek. Myślałam, że taki młody to się da podporządkować, natomiast Szyszek jest bardzo towarzyski i kochany, to może w nim się znowu instynkt ojcowski uaktywni. A figa z makiem :P Ale od początku.
Przywieźliśmy rano adoptowanego Kluska, doczekać się nie mogłam w sumie aż się poznają i wypuściłam go samego na wybieg wieczorem. Polatał, pokicał, pyszne dostał. Potem dołączyłam do niego Szyszka, który piszczał przez cały dzień czując nowego towarzysza. No i co. Dwie kulki na wybiegu, każda każdą olewała... No nie tak to sobie wyobrażałam :p. Jak już sie spotkały i powąchały to odbijały się od siebie w powietrzu i spylały każde w swój kąt. Ale nadeszła w pewnym momencie chwila konfrontacji. Szyszek jako ponadroczny samiec stwierdził, że trzeba w końcu młodego zdominować. Aha, no to powodzenia... Gówniarz jak zaczął fikać to tyle. Szczeka, kicha, prycha, fuczy, gryzie i nie da na siebie wleźć. No patrząc na masę Szyszka to mu się w ogóle nie dziwie... :P W końcu oba był tak padnięte, że wsadziliśmy je do klatek. Na drugi dzień to samo, na trzeci to samo. Moje nerwy zaczęły się trochę szargać, no ile można patrzeć na gryzące się kule. Szczególnie, że nie wiedziałam, kiedy mogę interweniować. Siedziałam tylko z mężem ze spryskiwaczami, ale kiedy ja chciałam psiknąć w kulki mąż psikał we mnie, twierdząc żebym nie przeszkadzała. Także po łączeniu to ja wychodziłam najbardziej mokra :P W końcu trzeba było zmienić taktykę i za to serdecznie podziękowania dla Dominiki <3 . Zamiany klatek (szczególnie, że okazało się, że młody potrafi przecisnąć się przez pręty królikówki... i nawiał nam :D ). Łączenie w plastikowym pudełku, który imitował neutralną klatkę (na wierz w ramach pokrywki kładłam kratę od kuwety klatki). I tam się dopiero dziać zaczęło. Na dnie pudełka wysypany piasek, przekąski, jakieś ziółka. A te dziady walka. I kotłują się i gryzą. Jak zaczęło latać futro to dopiero wtedy zrozumiałam co to znaczy. Jak na polu bitwy. Szyszka z kępami futra Kluski w łapkach - trzymał je jak trofeum. Młody znowu dziki wzrok furiata, jak wściekły knur szarżował na Szyszka. Ile ja się nad nimi oryczałam. I co? Nagle padły. Jeden po jednej stronie pudełka, drugi po drugiej. I tak kroczek po kroczku, tup tup tup, zbliżały się nieśmiało do siebie, aby w końcu zasnąć wtulone w siebie. I od tej pory było dobrze. Na drugi dzień jeszcze raz pudełko ich czekało, troche pofuczały na siebie, ale potem zaczeły się tulić i iskać. Umyłam całą dużą klatke Szyszka, zdezynfekowałam wodą z cytryną, wyprałam mebelki, umyłam miseczke, paśnik i poidełko, zmieniłam pellet i włożyłam kule razem. Raz sie żyje! Noc nieprzespana, poświęcona na czuwanie. Tłukły się tak, że szok. Rozwalił pół klatki :D Ale krzyczały na siebie tylko dwa razy, w tym raz mój mąż wstał, zapalił światło, rzekł "Co tu się dzieje?! No!" Kule jak zahipnotyzowane wpatrzone w niego i od tego momentu był spokój :P No jak już tata się wkurzył to nie ma co fikać hehe. No i siedzą sobie dwa stwory ze sobą od poniedziałku i w końcu jest dobrze, bo przez te 3 tygodnie (! kiedy to zleciało !) miałam już dość.
Ale wiecie co Wam powiem? Wydawało mi się, że to jest takie straszne, okropnie to przeżywałam, stresowałam się, denerwowałam. Ale zrozumiałam, że krzywda im się nie dzieje. Muszą się same ze sobą zetrzeć. Jasne, że musimy tego pilnować, ale nie można też przesadzać i reagować na każde kwiknięcie. Jest dobrze! Po fakcie się fajnie o tym mówi hehe, a co wyryczałam to moje :D
P.S. Sory za spam zdjęciami, ale chciałam pokazać, jak cudnie i nieśmiało rozpoczęło się pierwsze tulenie :D <3 Jestem z nich dumna!
Załączniki
IMAG3224.jpg
Idealnie!
IMAG3224.jpg (356.68 KiB) Przejrzano 1378 razy
IMAG3223.jpg
Ooo jak fajnie
IMAG3223.jpg (342.89 KiB) Przejrzano 1378 razy
IMAG3208.jpg
Spróbujmy więc...
IMAG3208.jpg (330.66 KiB) Przejrzano 1378 razy
IMAG3206.jpg
Hmm fajnie by było się do kogoś przytulić...
IMAG3206.jpg (342.88 KiB) Przejrzano 1378 razy
IMAG3205.jpg
Padły zmęczone po 2 godzinnej bitwie
IMAG3205.jpg (327.12 KiB) Przejrzano 1378 razy

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2262
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

29 wrz 2016, 9:32

brawo za wytrwałość :-)
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
Jeżynka
Puchaty MościPan
Posty: 1192
Rejestracja: 22 paź 2015, 13:38
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Kobieta
Kontakt:

29 wrz 2016, 18:53

Uważam,że połączenie 2 szynszyli to tak naprawdę pikuś.
Są dwa indywidualne osobniki, które prędzej czy później się połączą. U niektórych trwa to sekundę ,a u innych troszkę dłużej. Bywają też oczywiście osobniki, które się nie połączą.
Trudność pojawia się wtedy, gdy do stada dwóch, trzech czy czterech kulek chcemy dołączyć kolejną.
Tutaj jednak jest dwie na jedną lub cztery na jedną. Takie łączenie jest naprawdę trudne i bardzo wymagające. Wiem po sobie.
Śnieżynka - pink white, Szila - standard , Figa - medium tan, Mokka - brązowy aksamit
Rosie - ebony violet sc , Zoey - white tov, Lily - White Wilson

ODPOWIEDZ

Wróć do „Łączenie”

  • Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość